• Wpisów:1
  • Średnio co: 2 lata
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:51
  • Licznik odwiedzin:1 076 / 2136 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
NOWA OPOWIEŚĆ!

Miejsce : Lublin,

Marika (27.l) : Antośka (5.l), Amelia, Aurelia (2.tyg)
Debora (27.l) : Spodziewa się dziecka.
Ewa (25.l) : Marysia (5.l), Karol (2.l), Spodziewa się dziecka.
Izabela (25.l) :Spodziewa się dziecka.
Krystyna (26l.) : Spodziewa się dziecka.



Dziś u Debory spotykają się wszystkie dziewczyny. Parę dni wolnego jest dla nich
świetną okazją do spotkania się. Ostatnio nie miały czasu,bo praca, bo obowiązki.
Ale teraz, od następnego tygodnia, już każda z nich będzie miała wolne od pracy. Marika już od jakiegoś czasu ma urlop macieżyński. Debora za
jakiś czas ma urodzić, tak samo jak Ewa, Kryśka i Iza. Ewa ma Marysię i Karolka,
zostawiła ich u dziadków. A za 3 miesiące ma urodzić. Jednogłośnie z Erykiem oznajmili,
że o płci dziecka chcą dowiedzieć się przy porodzie. Marika zostawiła Antośkę u babci Adeli,
a Amelką i Aurelą zajmuje się Albert ze swoją matką.
Wreszcie mogą mieć swój tak długo wyczekiwany, babski wieczór.
- No, dziewczyny, to nasz pierwszy wieczór bez alkoholu! - wykrzyknęła Debi.
- Debi, ty moze lepiej zacznij od tego, że to jest nasz pierwszy wieczór od paru miesięcy.
Tak mi dziewczynki było ciezko bez was. - powiedziała Kryśka.
- Krecha, my też tęskniłyśmy, ale ty to nie musiałaś przynajmniej słuchać kazań teściowej.
Tyle miałaś dobrego bez nas przez te miesiące. Nie miałabyś i tak się z czego żalić. - żartuje Marika.
- Mariczka, Mariczka..twoja teściowa w tej chwili pilnuje Twoich dzieci,
a ty ją oczerniasz przed swoimi. - mówi Ewa.
- " Mariko, moja droga. Już Albercik lepiej umie zająć się dziewczynkami.
No ja nie wiem, jak ty wychowasz moje ukochane wnusie. " - Marika zacytowała teściową.
No najszczersze przeprosiny dla tej bijaczki. Najchętniej to w podzięce za tą troskę i cudowne
porady utopiłabym ją, albo udusiła. Na szczęscie ja zawsze wiem co dobre, a Albert to nalepsze
co mi się w życiu przytrafiło. Zawsze staje w mojej obronie. Mój cud. - rozmarzyła się Marika.
- Ajś tam...Marika, przyznaj się, ten cud, z którym chodziłaś w ósmej klasie, był lepszy. - powiedziała Debi.
- Nie. - odparła Marika. Mój cud to Albert i tak już zostanie kochana.
- A no właśnie - wtrąciła Kryśka. Skoro mówimy o cudach, Iza, co się dzieje z Piotrem? - spytała ciekawa.
- Co miało się stać z Piotrem? Wszystko jest w podządku. - odpowiedziała pewnie Iza.
- Hej, Iza - powiedziała Marika - jako jedna z twoich czterech najbliższych "sióstr" ze studii, i najstarsza,
zawsze wyczuwam, gdy coś jest nie tak. Nie chciałam się wtrącać, ale skoro Krstyna zaczęła,
to ja muszę Ciebie zapytać, bo widzę, że nie tylko jest źle, ale coraz gorzej.
- Dziewczyny, ale na prawdę wszystko jest ok.Tylko...- zawahała się Iza - nie wiem, czy powinnam mieć
wogóle jakieś wątpliwości... - powiedziała niepewnie.
- Izia mów, doradzimy Ci, jeśli coś jest źle. - powiedziała Ewa.
- On jest idealny! 7 lat temu był taki jakiego sobie wymarzyłam męża i 5 lat temu taki był
i 2 lata temu też. A gdy zaszłam w ciążę...
- Co się wtedy stalo? - spytała zniecierpliwiona Debora.
- On stał się jeszcze lepszy! Jakim cudem? Powiedzcie mi, jakim? - powiedziała Izabela.
Dziewczyny przez chwilę siedziały na swoich miejscach bez ruchu. Były zdziwione tym,
że Izie przeszkadza idealny mąż. Zaczęły dopytywać - dlaczego? o co jej chodzi?
Jednak Iza sama nie wiedziała. Przypuszczała, że Piotr najzwyczajniej w świecie ją okłamuje.
Ale żadna z nich nie mogła tego sobie wyobrazić. Cała piątka około godziny 220 rozeszła się.
Wczesnym porankiem w domu Izy i Piotra było słychać rozmowy.
- Hej mała. Jak spały moje dwa cuda? - spytał z rozbrajającym uśmiechem.
- Ahh.. idealnie. - opowiedziała. Ale...
- O co chodzi kocie? - spytał Piotr.
- Jestem przerażona. Dlaczego ty mnie zostawiasz na pół dnia samą?
Przecież mogę urodzić w każdej chwili!- powiedziała Iza.
- A nie chcesz wyżucić z siebie tych paru kilo malutkiej miłości?
Mogę się założyć, że będzie podobna do mnie.- powiedział ze szczęściem w głosie Piotrek.
- No tak...słyszałam, że gdy matka dziecka wpatruje się w jakąś osobę,
to wtedy dziecko jest do tej osoby podobne. - powiedziała śmiejąc się Iza.
- Ha ha..- zaśmiał się - a więc dlatego Mariki córki są tak bardzo do niej podobne.
To wszystko tłumaczy. - powiedział. Ja od początku wiedziałem, że fakt o jej wysokiej
samo ocenie oraz o ukochaniu samej siebie będzie miał druzgocące skutki.
- Twierdzisz, że Marika jest brzydka? - zapytała śmiejąc się z wypowiedzi męża Iza.
I tak ukochani spędzili cały poranek. Urządzili sobie sobotę pod znakiem lenia.
Rozmawiali o wszystkim. O poważnych i zabawnych sprawach. Nawet niejednokrotnie podjęli temat
imienia dla córki. Ostatecznie stanęło na paru do wyboru.Zgrana z nich para. Na pewno wybiorą jakieś odpowiednie i piękne.
We wtorek urządzili pokój małej.Nie chcięli tego robić pare miesiecy wcześniej, aby nie zapeszyć. Nie wiadomo kiedy maleństwo wyjdzie na świat, ale Iza czuje, że będzie to w najbliższym czasie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›